Najlepszy hosting

Lokalizacja: Strona główna >> Opowiadanie Śmierć urzędnika >> Smierc urzednika

Smierc urzednika

Egzekutor Czerwiakow wybrał się do teatru an przedstawienie „Dzwony kornewilskie”. Czuł się doskonale, „patrzył i odczuwał najwyższe szczęście”. Nagle… kichnął. Wypadek nastąpił dla niego samego tak niespodziewanie, że nawet nie zdążył wyciągnąć chusteczki i przypadkowo „obryzgał” siedzącego przed ni urzędnika. Okazał się nim być generał Brizżałow. Czerwiakow pomyślał, że nic takiego się nie stało – generał nie był jego przełożonym. Wytarł nos, przeprosił siedzących pobliżu, a potem nachylił się do przodu i szeptem zaczął przepraszać generała. Ten zbagatelizował całą sprawę. Czerwiakow z naciskiem powtarzał, że nie zrobił tego naumyślnie. Generał kazał mu się w końcu uciszyć – chciał oglądać przedstawienie. Scena z przeprosinami powtórzyła się jeszcze w czasie przerwy. Generał okazał już zniecierpliwienie, co wprawiło Czerwiakowa w ogromne zmieszanie. Wmówił sobie, że Brizżałow jest na niego zły i z pewnością będzie się starał go ukarać na drodze urzędniczej – „nie zapomniał, w oczach ma złość i rozmawiać nie chce”. Po powrocie do domu Czerwiakow opowiedział o wypadku żonie, Ta jego zdaniem zbyt lekceważąco podeszła do wydarzenia. Poradziła mu, żeby skoro jego zdaniem to taka poważna sprawa, poszedł do generała z oficjalnymi przeprosinami. Tak też się stało. Generał przyjmował właśnie petentów w swoim gabinecie, więc Czerwiakom postanowił poczekać. Wszedł jako ostatni i natychmiast zaczął swoją przemowę – jest niewinny, nie chciał przeszkodzić generałowi, wszystko wydarzyło się przypadkiem, przyszedł wyrazić skruchę, wyjaśnić… Generał wpadł w końcu w furię – wyrzucił Czerwiakowa. Urzędnik w stanie skrajnej rozpaczy wrócił do domu, położył się na kanapie i… umarł.

Tagi: opowiadnia